środa, 22 lutego 2017

Książki, filmy, seriale...czyli coś, co umila czas...

Przez cały tydzień myślałam tylko o tym, o czym napisać dzisiejszy post. Co w nim zawrzeć, o czym Wam opowiedzieć... Mam mnóstwo tematów, o których mogłabym pisać godzinami. Przykładem mogą być chociażby seriale :) Jestem zarówno książkoholiczką, jak i serialoholiczką. Jak mam doła, to albo czytam, albo oglądam :D Oczywiście, nie mówię, że się nie uczę. Wręcz przeciwnie! Na seriale przeznaczam soboty lub niedziele, kiedy już wszystko mam zrobione na nadchodzący tydzień.

Skoro już wspomniałam, że kocham książki, to powiem tak. Gdybym miała kupować wszystkie, które przeczytałam, to już dawno moi rodzice by zbankrutowali :D Dużo książek czytam w formie ebook-ów. Ostatnio niestety nie miałam czasu, a nawet nie wiecie jak bardzo mnie to dręczy i boli, ponieważ mam trzy nowe książki na półce, które tak bardzo mnie kuszą i nie mogę ich przeczytać :( No ale jak zdam wszystkie zaległe rzeczy to pochłonę je bardzo szybko. W najbliższym czasie ukaże się także recenzja jednej z książek, ale na razie nic nie mówię.

Jeżeli chodzi o seriale, to nie umiem bez nich żyć (podobnie jak bez książek). Kiedy już siedzę na komputerze to najczęściej coś oglądam. Wkrótce ruszają też nowe sezony i zupełnie nowiutkie seriale, więc nareszcie koniec z powtórkami i będzie coś nowego. Wierzcie mi... Są odcinki, które w ostatnim czasie leciały po cztery razy w TV, więc można je znać na pamięć :D Ale nie jest aż tak źle.
Myślę, że może zrobię osobne posty z tymi rzeczami. Kto wie? Może zrobię "10 książkowych pozycji, którym warto poświęcić czas"? Podobne mogę napisać z serialami i filmami :) To byłoby coś. Nawet można zrobić jeden dzień w tygodniu, w którym będą się pojawiać albo recenzje, albo właśnie takie posty czemu warto poświęcić czas. Napiszcie, co o tym myślicie :)

Korzystając z okazji, chciałabym Wam polecić jeden z polskich seriali, który miał swoją premierę końcem sierpnia ubiegłego roku, a nowy sezon rozpoczyna się 8 marca, czyli dość późno. Mowa o serialu "Sprawiedliwi-wydział kryminalny". Emitowany jest on od poniedziałku do czwartku o godzinie 20:00. Niektórzy mówią, że to takie dziecko "Policjantek i policjantów", jednak moim zdaniem jest o wiele, wiele lepszy. Może dlatego, że nigdy jakoś nie byłam przekonana do końca do tego serialu. Nie wiem. Na pewno ogromnym plusem dla "Sprawiedliwych..." jest fantastyczna rola Marka Włodarczyka. Kto go nie kojarzy z serialu "Kryminalni"? Fakt faktem był emitowany w telewizji, gdy miałam raptem kilka lat, ale w któreś wakacje nadrobiłam wszystkie odcinki :) Było warto. Myślę, że właśnie to mnie przekonało, aby zainteresować się nowym serialem stacji TV4. Nie jest to typowy serial kryminalny. Głównymi bohaterami są dwie pary policjantów: komisarz Adam Stasiak (Arkadiusz Karpiński) i aspirant Maria Przybylska (Weronika Lewoń) oraz podkomisarz Paulina Wach (Kamila Ścibiorek) i aspirant Jakub Walczak (Michał Mrozek). Oczywiście nad całą bandą czuwa niezastąpiony naczelnik Edward Kubis (Marek Włodarczyk). Mogłabym dłuuugo pisać o tym, kto namiesza, między kim coś zaiskrzy... Ale to by nie miała za dużego sensu. Chyba, że będziecie chcieli :) Piszcie w komentarzu :) Czy czekam na nowy sezon? Jak nie wiem na co! I jest to uzasadnione czekanie, ponieważ sezon pierwszy zakończył się w najgorszy możliwy sposób, a wszystkie opisy nowych odcinków tak na prawdę niewiele mówią (wiedzą jak widza trzymać w niepewności), a przez cały czas oczekiwania były jedynie drobne zajawki i ogromne gdybanie, co by było GDYBY... No właśnie. Gdyby. Ja też sobie gdybałam i nawet opowiadanie z tego wyszło. Ogólnie rzecz ujmując cały serial to nie tylko zbrodnia i dochodzenie-to olbrzymia dawka humoru, której większość z nas potrzebuje na koniec dnia :) Aktorzy, poza Markiem Włodarczykiem mało znani, niektórzy wcale, co ma też swoje plusy :) Mam tylko nadzieję, że scenarzystów fantazja za bardzo nie poniosła i nie będzie żadnych zmian, bo chyba wtedy nie wytrzymam :D

Polecam sobie zerknąć na chociaż jeden odcinek (byle nie od końca :D ). Może akurat przypadnie Wam do gustu :)

Myślę, że za tydzień w piątek kolejna dawka filmowo-serialowo-książkowego szaleństwa :) Skoro większość ma czas na oglądanie tylko w weekendy, to właśnie w piątki będę Wam podsuwać pomysły :) Co wy na to?

środa, 15 lutego 2017

Moja przyjaciółka, czyli jak to wszystko się zaczęło...

Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że boicie się czegoś, co może się stać?
Czy przeczesywaliście sobie włosy kilkukrotnie w ciągu dnia, aby sprawdzić, czy nic się nie zmieniło?
Czy mieliście kiedyś tak, że macie ochotę na coś dobrego i właśnie w tym momencie uświadamiacie sobie, że nie możecie?

Pewnie większość z Was odpowiedziała na pytania nie. A teraz wyobraźcie sobie, że to wszystko dotyczy konkretnie waszej osoby. To trudne, bo w końcu wszystko co złe odsuwamy od siebie jak najdalej. A teraz: Wyobraźcie sobie, że idziecie ulicą i przechodzi obok osoba, która ma (np. na ramieniu) czerwoną plamę... Co zrobilibyście, gdyby podeszła do Was i zapytała o coś?

Może pozostawię to dla Was. Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. W końcu.. nie o tym miał być ten post. Mam na imię Weronika. W tym roku skończę osiemnaście lat, więc już powoli wkraczam w dorosłe życie. Snuję plany na przyszłość, marzę o dobrze zdanej matury w przyszłym roku... Moją pasją jest muzyka (gram na fortepianie, organach kościelnych, gitarze, a do tego śpiewam :) ) oraz pisanie (być może kiedyś pojawi się jakieś opowiadanko, jeżeli będziecie chcieli :D ). Nie mam jeszcze drugiej połówki, ale kto wie? Życie lubi zaskakiwać.. :D Ktoś, kto spotkałby mnie na ulicy, śmiało powiedziałby, że jestem jedną z wielu dziewczyn. Jest jednak coś, co mnie wyróżnia i sprawia, że nie jestem w 100% taka, jak inne...

Od czasu do czasu na moim ciele pojawia się kilka czerwonych plamek... Przyznam szczerze, że wtedy lepiej nie zachodzić mi w drogę, bo jedyne co chcę zrobić, to pójść w kąt i zacząć płakać... Oczywiście, z czasem wszystko mi przechodzi, ale z nikim o tym nie rozmawiam. Krótko mówiąc-zamykam się w sobie.

Wszystko zaczęło się, kiedy miałam szesnaście lat, czyli ponad rok temu. Na głowie pojawiła mi się czerwona plama, która na dodatek przy drapaniu, osypywała się. Początkowo byłam przekonana, że to tylko łupież i wraz ze zmianą szamponu, znikną wszystkie moje problemy. Niestety. Nic nie zniknęło, a nawet wręcz przeciwnie. Było większe... Przestałam chodzić w kokach, warkoczach, a nawet kucykach. Jedyną fryzurą, jaką akceptowałam, były rozpuszczone włosy (mam dość długie, więc bez problemu były w stanie zakryć mój problem.) Nie sprawiło to jednak, że czułam się z tym chociaż trochę lepiej. Zmiany w moim zachowaniu dostrzegli też rodzice. Oczywiście, jak to w Polsce bywa, żeby dostać się do lekarza odczekałam sobie ponad dwa miesiące, codziennie martwiąc się, żeby to nie było coś poważnego, tylko jakieś uczulenie (jestem alergiczką, więc wcale bym się nie zdziwiła). Kiedy w końcu poszłam na wizytę i pani dermatolog oglądnęła moją głowę... Cóż.. Będę szczera... Załamałam się. Jestem bardzo nerwowa od dziecka i to co usłyszałam sprawiło, że gdy wróciłam do domu położyłam się w łóżku i dobrych parę godzin przepłakałam (pewnie teraz pomyślicie sobie, że dramatyzuję, że co to jest plama na głowie, ale dla mnie wtedy zawalił się świat).

Łuszczyca...

Tak to wszystko się zaczęło. Pewnie większość z Was nie zrozumie, jak wiele może zmienić w życiu jedno słowo. Ja wiem... Postanowiłam założyć bloga, ponieważ kilka osób (te które wiedzą, a jest ich niewiele) doradziło mi. Poza tym, kiedy zaczęłam szukać czegokolwiek na temat mojej choroby, z którą przyszło mi się zaprzyjaźnić, to niewiele znalazłam. Chciałabym, aby ten blog nie obracał się tylko wokół łuszczycy. Marzy mi się, aby było to miejsce, gdzie będę pisać o życiu zwykłej dziewczyny, prawie niczym nie różniącą się od tych chodzących po ulicach, zmierzających do pracy czy szkoły :) Bo jednak jest to choroba, z którą można normalnie żyć i bardzo chcę to pokazać :D Kto wie.. Może komuś przyda się to, o czym będę pisała i pomoże w chwilach takich jak te, kiedy szukałam pomocy i jej nie znalazłam...

Od czasu do czasu na moim ciele pojawia się kilka czerwonych plamek... Właśnie dlatego "Kolorowe życie Biedronki"...