środa, 23 sierpnia 2017

Na czterech kółkach, czyli... prawo jazdy

Przychodzi taki okres w życiu, kiedy zbliżają się osiemnaste urodziny i pewnie większość z was wybiera się na kurs prawa jazdy. Ze mną nie było inaczej :) Już długo przed urodzinami nie mogłam się doczekać tego, jak usiądę za "kółkiem". Sam wybór ośrodka szkoleniowego nie był łatwy. Dzisiaj jednak chciałabym Wam opisać jak to było w moim przypadku i być może pomóc Wam w podjęciu tej niełatwej decyzji. Ten temat będzie miał także drugą część, w której opowiem Wam jak przebiegał mój egzamin, za którym razem zdałam oraz czy było ciężko :)

Po pierwsze WYBÓR SZKOŁY

Jeżeli chodzi o mnie, to tak jak już mówiłam, dość długo się nad tym zastanawiałam, ale ostateczną decyzję podjęłam przed samym zapisaniem się na kurs. Z tego co pamiętam to zdecydowałam się bardzo szybko, jakoś w ciągu tygodnia, ponieważ zostałam postawiona pod murem przez mojego kolegę, który zaproponował mi, żebyśmy poszli razem. Przyznam się szczerze, że dużo raźniej, przynajmniej na te zajęcia teoretyczne (o nich za chwilę) chodzić z kimś. Ale do rzeczy :D Moi rodzice od samego początku radzili mi, abym wybrała sobie najpierw instruktora, żebym popytała znajomych. To jest jednak ciężka rzecz do zrobienia, ponieważ jestem pewna, że większość z waszych znajomych będzie miało różnych instruktorów. Jeżeli jednak nie jest Wam obojętne, z kim będziecie się uczyć jeździć, polecam zastanowić się czego oczekujecie od waszego instruktora. Czy to ma być mężczyzna, czy może lepiej będziecie się czuć w obecności kobiety, czy ma krzyczeć, motywować, czy ma być spokojny i mogłabym tak jeszcze wiele wymieniać, ponieważ tych cech może być całkiem sporo :D Jeżeli chodzi o mnie, chciałam, aby moim instruktorem była kobieta. Popytałam znajomych i moja koleżanka poleciła mi instruktorkę z konkretnej szkoły. Tak się jakoś złożyło, że kolega z którym miałam się zapisać, również wybrał tą samą szkołę, więc poszliśmy razem na jeden kurs. :)

Po drugie SPRAWY ZWIĄZANE Z KURSEM

Nie powiem, że kurs na prawo jazdy należy do tanich. Niestety, nie ma innej drogi, aby zdobyć upragnione uprawnienia. Ceny kursów zwykle wahają się od 1300 do 1500 złotych. Do tego najczęściej trzeba sobie doliczyć 100 złotych za badania lekarskie, które są potrzebne, aby otrzymać w urzędzie miasta czy gminy tzw. PROFIL KIEROWCY, bez którego nie możecie zacząć kursu. Mnie cały kurs wyniósł 1500 zł (razem z lekarzem). W pełnym pakiecie otrzymujemy 30 godzin zajęć teoretycznych, 30 godzin zajęć praktycznych (w moim wypadku było to 31 godzina, przy czym ostatnia godzina była gratis) oraz książkę, zawierającą całą teorię, którą musimy przyswoić i płytkę lub kod do wpisania w internecie (zależy od szkoły, ja posiadałam płytkę) na której znajdziecie prawie wszystkie pytania z egzaminu teoretycznego na prawo jazdy :) Opłatę za kurs można sobie rozłożyć na raty, więc jest to udogodnienie dla tych, którzy nie są w stanie wpłacić na raz całej kwoty :)

Po trzecie WYKŁADY (TEORIA)

Jeżeli już zapiszecie się na kurs, czeka Was 30 godzin teorii. W zależności od okresu w którym decydujecie się na jego rozpoczęcie, wykłady mogą trwać od tygodnia do trzech. W moim wypadku trwały półtorej tygodnia, nie licząc spotkania organizacyjnego, które miało miejsce tydzień wcześniej. Jeżeli mam być szczera, to jedne wykłady są ciekawsze, inne mniej, ale wszystko się przydaje. Wiem, że niektórzy nie chodzą na wykłady, bo szkoda im czasu. Ja byłam na wszystkich zajęciach i szczerze mówiąc absolutnie nie żałuję. Zajęcia prowadzone są w taki sposób, że wiele zapamiętujemy. I tyczy się to zarówno słuchowców jak i wzrokowców :) Ja oszczędziłam sobie sporo czasu, który gdyby nie wykłady, musiałabym przeznaczyć na naukę :) Myślę, że warto w nich uczestniczyć :)

Po czwarte JAZDY

Pod koniec wykładów nadchodzi ten długo wyczekiwany moment, kiedy wszyscy zapisują się na pierwsze jazdy. W zależności od szkoły ich ilość może się różnić. Wszystkich w sumie jest 30, ale ja na samym początku byłam zapisana na cztery :) Przykładowo moja koleżanka w innej szkółce miała ich na początek osiem, więc jak widzicie nieco się to różni :) Jeżeli chodzi o wybór instruktora, to jak najbardziej można było sobie wybrać. Przy zapisywaniu powiedziałam, że chciałabym jeździć z tą i tą instruktorką i nie było najmniejszego problemu. Jeżeli nie macie wybranego instruktora, to oczywiście kogoś dostaniecie. Ja swoje pierwsze jazdy miałam w dzień dziecka, więc taki sobie prezent zrobiłam :) Nigdy nie siedziałam za kierownicą, nie mówiąc już o ruszaniu. O dziwo pierwszej jazdy nie zaczynałam na placu i z tego co wiem, u mnie w mieście większość tak nie zaczyna :D Oczywiście instruktorzy tłumaczą co i jak, ustawiamy fotel, lusterka, po czym po raz pierwszy ruszamy :) Później z pomocą instruktora wyruszamy na obrzeża miasta :) Powiem Wam, że właśnie pierwsze dwie jazdy poza miastem wspominam najlepiej. Ta pierwsza fascynacja, że sama jadę, sama kieruję. Nie da się tego opisać słowami. Krótko mówiąc - spodobało mi się :D Później pierwsze jazdy na placu, drogi na mieście, którymi tyle razy jechałam, że w tym momencie znam je na pamięć. Moja instruktorka nauczyła mnie nie tylko jak jeździć, ale także jak jeździć, żeby zdać egzamin :) Jazdy wspominam bardzo dobrze i powiem szczerze, że chętnie bym jeszcze pojeździła :) Jeżeli chodzi o stronę praktyczną jazd, miałam je dwa-trzy razy w tygodniu i jest to najlepszy układ, ponieważ nie ma się dużych przerw. Niestety miałam też trzytygodniową przerwę, z racji tego, że jeździłam w wakacje i była masa ludzi.  Mimo wszystko po trzech tygodniach dokończyłam i niedawno zdałam egzamin :) Wszystkie drogi, którymi jeździłam były mi znane, nic mnie nie zaskoczyło, a stres na szczęście nie zjadł, ale o tym w kolejnym poście. Każdemu życzę, aby w czasie jazd nie tylko nauczył się jeździć, ale także miło spędził czas, ponieważ sama przekonałam się, jeżdżąc w wyjątkowych sytuacjach z innym instruktorem, że zdarzają się i niewłaściwi nauczyciele jazdy :( Powinno się iść na nie z uśmiechem, aby zostały miłe wspomnienia, a nie z przerażeniem i myślą: "Boże, znowu dwie godziny z Panem/Panią X."

I pamiętajcie! DOBRY INSTRUKTOR, ZNAJOMOŚĆ PRZEPISÓW, CHĘĆ NAUKI ORAZ RADOŚĆ Z JAZDY TO ZDECYDOWANY KLUCZ DO SUKCESU!!! :D I tego właśnie życzę wszystkim przyszłym kierowcom :)


Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl
Snap: Wikusia_blog
Fanpage: Kolorowe życie Wikusi -Facebook

środa, 2 sierpnia 2017

Mam kaprys, czyli... recenzja kosmetyków BELL HYPOALLERGENIC

Hej kochani! Wiem, ze dość dawno mnie tu nie było, ale... przez przypadek usunęłam sobie post dla Was... :( Byłam wściekła, no ale cóż zrobić. Zdarza się... Postanowiłam więc go odtworzyć od nowa... I chyba się udało :D Zapraszam :)

Moja kolekcja kosmetyków Bell HypoAllergenic
Zacznę może od tego, że mam bardzo wrażliwą skórę twarzy, a do tego jestem alergiczką. Wiele kosmetyków mnie niestety uczula, a najbardziej na twarzy. Nie mogę nawet używać pewnego kremu dla dzieci na zimne dni. Smaruje się nim niemowlaki, a mnie uczula... I gdzie tu sprawiedliwość?! Tak gdzieś do trzeciej klasy gimnazjum, malowałam się delikatnie (mam na myśli podkreślenie rzęs i delikatna szminka). Długo tak było, ale w liceum niestety zostałam postawiona pod murem w momencie, kiedy dostałam rolę w serialu. Nie chciałam ryzykować makijażu kosmetykami na planie, których nie znam, gdyż nie miałam pojęcia jak się zachowa moja skóra, a ryzykować, no trochę głupi pomysł... Mama zabrała mnie więc na zakupy. Wiecie co.. Wolę sobie nie przypominać, ile wtedy wydałam na raz, ale znalazłam swoich ulubieńców, którzy goszczą w mojej kosmetyczce do dziś :)


Fluid multifunkcyjny (krem BB), 24,99 zł

Zacznę od kosmetyków do makijażu twarzy, choć rzadko to robię, Krem BB który tutaj widzicie był ze mną od samego początku i mogę na jego temat sporo powiedzieć. Posiadam odcień NATURAL 02, czyli jeden z jaśniejszych. Przyznam szczerze, że poza planem używałam go raptem kilka razy, ale plan był dla niego prawdziwym testem wytrzymałości. Za pierwszym razem nie miał dużego wyzwania-po prostu wytrzymać cały dzień. Natomiast następnym razem miał bardzo podwyższoną poprzeczkę. Po pierwsze, był piekielny upał, co nie było łatwe dla żadnego podkładu. Ten krem bardzo ładnie sobie jednak poradził, zapewniając dość ładne krycie. Nic nie spływało, mimo prażącego słońca, nie marszczył się, a przede wszystkim przetrwał cały dzień bez poprawek :) Ma dość gęstą konsystencję i trzeba porządnie go rozprowadzić, bo każda nierówność jest niestety widoczna.


Fluid dopasowujący się do twarzy, 26,99 zł

Krem BB ma sporą konkurencję, bowiem ostatnio w moje łapki wpadł fluid z tej samej firmy. Przyznam szczerze, że od pierwszego użycia stał się moim ulubieńcem. Posiadam odcień TRUE NATURAL 02. Ma nieco mniejsze krycie niż krem, jest dość rzadki, dlatego często spływa z ręki, co nie jest zbyt komfortowe. Za to bardzo ładnie prezentuje się na twarzy i faktycznie dopasowuje się do skóry. W przeciwieństwie do jego poprzednika jest na twarzy wręcz niewyczuwalny. Niestety ma też słabsze krycie, dlatego polecałabym go raczej dziewczynom, które nie mają za dużych problemów z cerą. Dla mnie jest idealny. Wytrzymuje bez problemu cały dzień i noszę go samego, bez pudrów i innych kosmetyków. Co do wydajności nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Zwykle na cały makijaż zużywam półtorej do dwóch pompek :) Opakowanie porządne i całkiem ładne, ale po każdym użyciu należy je wyczyścić bo bardzo łatwo się brudzi.


Puder matujący, 18,99 zł

Puder jest ze mną od samego początku. Ciągle ten sam w odcieniu 03, jednak już drugie opakowanie. Pierwsze niestety upadło i końcówka pudru się rozsypała. Zacznijmy może od opakowania. Trzeba przyznać, że jest całkiem porządne. W środku ma lusterko, co pozwala nam poprawić makijaż w każdej chwili. Wrzucane do torebki jeszcze nigdy się nie połamało. Jak widać na zdjęciu w środku znajdziemy także gąbeczkę, którą całkiem przyjemnie nakłada się produkt. Co do samego pudru, ma on bardzo delikatną formę, która świetnie prezentuje się na twarzy. Jest delikatnie odczuwalny, ale czułam się w nim naprawdę komfortowo. Co ważne, to to, że nawet po kilku warstwach, nie tworzy tak zwanej "maski" na twarzy, tylko prezentuje się idealnie cały dzień. Aktualnie używam go także jako pomoc przy makijażu oczu (przy blendowaniu cieni) i także sprawdza się doskonale. Warto zaznaczyć, że nawet w trzydziestostopniowym upale trzymał się bardzo ładnie. :)


Zestaw do stylizacji brwi, 17,99 zł


Teraz przejdźmy do kolejnej części makijażu, czyli brwi. Muszę się przyznać, że w tym temacie szkolę się od niedawna, jednak ten zestaw daje radę. W opakowaniu znajduje się wosk, dwa cienie (jeden jaśniejszy, drugi ciemniejszy), malutki pędzelek (którym nakłada się komfortowo produkt tylko przez kilka pierwszych tygodni, po czym się "rozdziabia" i do niczego nie nadaje) oraz szczoteczkę, a po drugiej stronie znajdziemy sporych rozmiarów lusterko, co jest bardzo pomocne. Zarówno z woskiem, jak i bez prezentują się pięknie przez cały dzień. W moim wypadku jest jeden mały problem. Żadna paletka nie posiada cieni idealnych dla mnie. Są one albo za ciemnem albo za jasne. Kiedy pomieszam oba kolory w paletce, wyglądają ładnie, ale niestety oba na raz. Miałam opakowanie 01, a na zdjęciu prezentuję wam 02. Jeżeli ktoś zaczyna, lub chce zacząć swoją przygodę z brwiami, to ten produkt jest idealny <3


Cienie do powiek, 17,99 zł

Teraz troszkę pomarudzę. Dlaczego? Ponieważ te cuda niestety nie spełniły moich oczekiwań :( W sklepie przyciągnęły mnie przepiękne kolory, delikatna konsystencja, a także dopasowanie do siebie. Opakowanie ładne, cienie wyglądają naprawdę fajnie, no ale to chyba na tyle. Niestety mimo wielu prób, na mojej powiece są prawie niewidoczne. Mocno się osypują, rozcierają się dość ładnie, ale ich pigmentacja pozostawia wiele do życzenia :/ Nie skreślam ich całkowicie, ponieważ do makijaży dziennych, które są bardzo delikatne, spisują się idealnie. Nie wymagam od nich szokującej trwałości, ale nie rozmazują się w ciągu dnia i nie zbierają na powiece. Myślę, że fajne będą dla osób zaczynających przygodę z makijażem, a także dla tych mało wymagających :)

Pudrowa pomadka do ust, 17,99 zł
Czas na mój hit tego lata. Przedstawiam Wam pudrową matową pomadkę do ust w odcieniu 05. Nie wiem co mogłabym o niej powiedzieć. Dla mnie jest wprost idealna. Jeżeli chodzi o kolor jest to czerwień w odcieniu różu. Na ustach prezentuje się fantastycznie, przede wszystkim w połączeniu z delikatnym makijażem oczu. Ma rewelacyjną konsystencję, wspaniale nakłada się na usta, ale i nosi. Jest dość cienka, łatwo ją schować do torebki. Trwałość ma bardzo dobrą, wytrzymuje cały dzień z drobnymi poprawkami. Najlepsza matowa pomadka jaką miałam. Polecam z całego serduszka!

Pomadka w kredce, 15,99 zł
Na koniec prezentuję Wam mój faworyt jeżeli chodzi o tą firmę i pomadki. Kocham szminki (jeszcze tego nie wiedzieliście, ale moja kolekcja szminek jest naprawdę spora :D ), a ta jest super. już ponad rok jej używam, wiec jest na wykończeniu, ale mogę polecić każdemu. Rewelacyjnie rozprowadza się na ustach, które po zaaplikowaniu jej nie lepią się ani nic. Ma wspaniałą gamę kolorystyczną, niestety nie powiem wam jaki to numerek (podejrzewam 04, ale nie dam sobie ręki uciąć). Wymaga poprawek w ciągu dnia ale nie jest to problemem, gdyż możemy to zrobić nawet bez lusterka. Jest wspaniała zarówno na upalne, letnie dni, jak i na te mroźne, zimowe.




To by było na tyle z mojej obecnej kolekcji. Kiedyś posiadałam także rozświetlacz, który był absolutnym hitem, jednak nie używałam go in oddałam mojej mamie, która jest nim zachwycona. Kolejnym rewelacyjnym produktem są tinty do ust. Testowałam wszystkie kolory i byłam zachwycona. Pomalowałam raz, a usta pozyskiwały kolor na cały dzień. Mogłam bez problemu aplikować bezbarwną pomadkę, która sprawiała, że usta się nie kleiły. Ogólnie te produkty mają to do siebie, że absolutnie nie uczulają. Mogę używać ich bez najmniejszego problemu i bez obaw, że coś mi się pojawi na twarzy. Ta marka jest w 100% dla mnie i polecam ją wszystkim alergikom.

A wy testowaliście już jakieś produkty tej marki? Zapraszam do dzielenia się opiniami w komentarzach :)

(ceny produktów mogą się nieco różnić od podanych. Aktualnie na wybrane produkty tej marki trwa w Hebe promocja :) Zajrzyjcie, bo naprawdę warto!)

Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl
Snap: Wikusia_blog
Fanpage: Kolorowe życie Wikusi -Facebook