środa, 19 lipca 2017

13 POWODÓW... czyli jak ja to widzę (spojlery)

W ostatnim czasie, jednym z najpopularniejszych seriali, nie tylko wśród młodzieży jest "13 powodów". Tak. Ja także oglądnęłam serial, a nawet przeczytałam książkę. Myślę, że nie będzie to recenzja jak wszystkie, bowiem nie chcę skupiać się na historii, którą pewnie doskonale znacie. Od czegoś jednak trzeba zacząć.

Myślę, że dla tych którzy nie czytali i nie oglądali tego serialu nie będzie spojlerem, że główna bohaterka, Hannah Baker, popełniła samobójstwo. Dowiadujemy się o tym już na samym początku. Wszyscy, którzy kiedykolwiek ją znali, zadają sobie pytanie: "DLACZEGO?". Problem polega na tym, że nawet rodzice dziewczyny nie znają powodu, przez który ich córka odebrała sobie życie. Hannah nie zostawiła po sobie listu, wiadomości, nic...  Do czasu...
Cała historia zarówno w książce, jak i w serialu, zaczyna się od tego, że drugi główny bohater, Clay Jensen, znajduje przed drzwiami do pokoju paczkę. Pudełko bez nadawcy, zaadresowane na jego nazwisko, a w nim siedem kaset magnetofonowych.

"Siema dziewczyny i chłopaki! Mówi Hannah Baker. Na żywo i w stereo."

Tymi słowami daje nam się poznać nasza samobójczyni. Dzięki tym kasetom, odkrywamy wraz z Clay'em trzynaście powodów, które sprawiły, że Hannah postanowiła odebrać sobie życie. Zaczyna się od dość błahych problemów, które ma w okresie dorastania właściwie każdy. Pierwsze zauroczenia, pocałunki, rozczarowania "prawie" dorosłym życiem. Jadnak to dopiero początek. Z każdą stroną odkrywamy kolejną tajemnicę skrywaną przez dziewczynę. Te błahe problemy, zapoczątkowały łańcuch zdarzeń i problemów, które przerosły Hannah.

Zarówno książka, jak i serial, jest czymś, na co warto zwrócić uwagę niezależnie od wieku. Nie iem, na co bym oddała swój głos, gdyby ktoś kazał mi wybierać. Oczywiście, wiadomo, że serial jest jedynie na podstawie książki, a nie jej idealnym odwzorowaniem. Gdybym miała porównywać, to zarówno w książce jak i w serialu nie ma typowego podziału na rozdziały czy odcinki. Śledzimy historię według kaset, co jest naprawdę świetne. Każda kaseta skupia się na jednej osobie, która zawirowała światem dziewczyny a nieraz odwróciła go o sto osiemdziesiąt stopni. Zarówno w książce, jak i w serialu główna bohaterka popełnia samobójstwo. Różni się jednak sposób w jaki to robi. Serial jest bardziej drastyczny, ale jednocześnie prawdziwy. Występują w nim także wątki poboczne, jak sprawa w sadzie założona przez rodziców dziewczyny, przeciwko szkole czy problemy bohaterów kaset. W książce tego nie ma. Jest minimalna ilość dialogów, zwykle pomiędzy Clay'em a jego mamą lub Tonym (posiadaczem drugiego kompletu). W większości, książka zawiera treść kaset, przeplataną myślami Clay'a. Cała akcja książki zamyka się w 24 godzinach, natomiast w serialu rozłożona jest na kilka dni. Na ekranie widzimy także, jak Clay nagrywa ostatnią stronę kasety, która była pusta. W książce natomiast, na czternastej stronie padają ostatnie słowa Hannah: "Dziękuję". 

Jeżeli chodzi o mnie, postanowiłam poświęcić czas tej historii z dwóch powodów. Po pierwsze, zastanawiałam się, co może popchnąć osobę do takiego czynu. Dlaczego zdrowa, piękna, młoda dziewczyna połyka tabletki czy podcina sobie żyły. Bardzo podobały mi się w książce rozważania Hannah, gdzie wyznaje jak często myślała o tym, w jaki sposób zakończy swoje życie.

"Jutro wstanę, ubiorę się i pójdę na pocztę. Tam wyślę Justinowi Foleyowi zestaw taśm magnetofonowych. Potem nie będzie już odwrotu. Pójdę do szkoły, choć spóźnię się na pierwszą lekcję, i spędzimy razem jeszcze jeden dzień. Tyle tylko, że ja będę wiedziała, że to ostatni. Wy nie.
(...)
I będziecie mnie traktować tak, jak zawsze mnie traktowaliście. Czy pamiętacie ostatnią rzecz, którą mi powiedzieliście?
(...)
Ostatnią, którą mi zrobiliście?
(...)
I jakie były moje ostatnie słowa do was? A możecie mi wierzyć: Kiedy je wypowiadałam, wiedziałam, że są ostatnie."

No właśnie. Czy ktokolwiek z nas, mówiąc coś do kogoś, zastanawia się nad tym, że być może są to ostatnie słowa wypowiedziane do tej osoby? Że ten ktoś, być może już nigdy nie przejdzie obok nas korytarzem, nie powie "Cześć!", czy też nie poczęstuje nas kawałkiem czekolady. Założę się, że nikt z Was o tym nigdy nie myślał. Przecież dla nas to takie normalne, że na drugi dzień wstaniemy, ubierzemy się, zjemy śniadanie i pójdziemy do pracy czy szkoły, w której czekać na nas będą te same osoby, które widujemy na co dzień. A co, gdyby jutra miało nie być?
Sama nigdy nawet nie myślałam o tym, aby odebrać sobie życie. Jestem osobą, która mimo problemów, nigdy nie cięła się i nie miała myśli samobójczych. Niestety, jestem też koleżanką dziewczyny, której się nie udało... Właściwie, powinnam napisać, że "byłam", ale jakoś tak dziwnie mówić o niej w czasie przeszłym, mimo, iż to wydarzenie miało miejsce parę ładnych lat temu. Wtedy, byłam cztery lata młodsza od niej. W tym momencie jestem już dwa lata starsza i wciąż nie rozumiem. Czasami zastanawiam się, gdzie by teraz była. Jakie studia by wybrała, czy byłaby już mężatką... Jak wyglądałoby jej życie, gdyby wtedy nie postanowiła go sobie odebrać... Nigdy nie znajdę odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście zupełnie inaczej przyjmuje się do świadomości odejście koleżanki przez odebranie sobie życia, a na przykład śmierć w nieszczęśliwym wypadku. Jednak w każdym przypadku pojawia się jedno, proste pytanie, na które nie zawsze umiemy znaleźć odpowiedź... 

Dlaczego...

Piszcie śmiało w komentarzach, gdyby ktoś chciał pogadać, albo na maila, czy snapie. Wszystko czytam i odpowiadam. Ściskam...
(wszystkie cytaty pochodzą z książki Jay'a Ashera "13 powodów")
Fanpage: https://www.facebook.com/Kolorowe-życie-Wikusi-227836064374205/
Snapchat: Wikusia_blog
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz