niedziela, 25 czerwca 2017

Jak wygląda plan filmowy, serialowy...?

Dzisiaj długo wyczekiwany post o tym, jak wygląda plan filmowy, czy szkoła to szkoła i tak dalej... Jak już wiecie, na planach filmowych spędziłam już trochę czasu (dla mnie jednak to wciąż za mało i myślę nad czymś więcej :) ) i coś tam wiem :D Oczywiście każdy plan jest inny, każdy ma swoje tajemnice, których wyjawić nie mogę, ale co nieco Wam opowiem :)

Zacznę od serialu "Szkoła".
Powiem Wam, że zdarzyło mi się, że ludzie zaczepiali mnie na ulicy i pytali:
"A powiedz no mi, czy ty chodzisz do tej szkoły, do Krakowa? Tam gdzie wiesz... Ten serial nagrywają, bo widziałam Cię w telewizji..."
Dzisiaj wszystkim Wam ogłaszam, że... Nie! Nie chodzę do szkoły w Krakowie. To znaczy poniekąd. Moja bohaterka jak najbardziej :D  Uczę się w moim mieście i nie chcę tego zmieniać (przynajmniej jeszcze na rok, ponieważ później mam nadzieję, że jednak będę się uczyła w Krakowie) :D Mam wspaniałą klasę, znajomych, przyjaciół i w ogóle jestem szczęśliwa. Nie wiem, czy już Wam to pisałam, ale przepisałam się w połowie pierwszej klasy i... była to najlepsza decyzja w moim życiu. Ale nie o swojej szkole miałam pisać. Moi drodzy. Szkoła, którą macie okazję oglądać w serialu, to uwaga... ogromna hala, która z jednej strony wygląda jak szkoła, którą widzicie na ekranie, a z drugiej jak szpital (który zresztą też możecie oglądać w innym serialu) :D Mogłabym Wam tutaj jeszcze sporo pisać. O tym, że klas jest kilka, że są w sumie dwa korytarze, do których prowadzą labirynty :P Tak poza tym, kiedyś na tej hali był kręcony inny serial, i został fragment właśnie tego planu i teraz tam mamy poczekalnię (wiem jak to brzmi, ale gdzieś trzeba leniuchować pomiędzy scenami). Tak więc w tej szkole, którą możecie oglądać, nie uczę się "prawdziwi" uczniowie, nie odbywają się tam normalne czterdziestopięcio minutowe lekcje. Padło też na przykład pytanie, ile dni kręcimy i czy dostajemy scenariusze. Scenariusze dostajemy wcześniej, żeby się nauczyć swojej roli. Oczywiście nie ma tak, że musimy powiedzieć słowo w słowo tak, jak mamy napisane na kartkach. Nawet wszyscy zachęcają do tego, żeby dokładać coś od siebie, ponieważ budujemy wtedy swoją postać ;) Mam nadzieję, że odpowiedziałam na większość waszych pytań, a jeżeli chcecie wiedzieć więcej to piszcie :)

Teraz przejdźmy na chwilę do planu filmowego. Wygląda on nieco inaczej. Oczywiście, zależy wszystko od tego, jakiego rodzaju jest to produkcja :) Na planie, na którym ja miałam okazję grać, właściwie weszliśmy na gotowe. Zdjęcia kręcone były w skansenie, więc całe podwórko, dom, okolica, po prostu wszystko było już gotowe. Nie zawsze jednak tak jest. W przypadku na przykład filmów wojennych, czy też takich, do których okolica nie pasuje, często stosuje się green screen'a. Polega to na tym, że tam, gdzie nagrywana jest scena, nie zależnie od tego czy jest to na otwartej przestrzeni, czy też w pokoju do tego przygotowanym, rozciągane jest specjalny materiał koloru najczęściej zielonego (jak sama nazwa na to wskazuje), po czym w miejsce tego koloru wstawia się komputerowo miejsce, o które nam chodziło :) Co jeszcze mogę Wam powiedzieć... Czasami plany filmowe są specjalnie budowane na potrzeby filmu. Oczywiście nie mówię tutaj o przygotowaniu okolicy, ponieważ nie wiem, jakiś plac handlowy, czy coś oczywiście przygotowuje się specjalnie :) Ale przecież nikt nie buduje na potrzeby filmu czy serialu nowego budynku :D

Troszkę się rozpisałam (jak zawsze :P ) ale myślę, że spodoba Wam się ten post. Prosiliście o niego już dawno, przepraszam, że dopiero teraz, ale jak wiecie zakończenie roku, i tak dalej, więc nie było za bardzo czasu. Jeżeli tylko chcielibyście o cokolwiek zapytać, to pytajcie :) Odpowiem chętnie na wasze pytania :D Może chcielibyście wiedzieć w jakich odcinkach "Szkoły" możecie mnie zobaczyć? :D Przyznam, że zmieniłam się od tego czasu, no ale cóż :)

Zapraszam na fanpage na fb: Kolorowe życie Wikusi
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl
Snapchat: Wikusia_blog

wtorek, 13 czerwca 2017

Zakończenie sezonów seriali...oczami Wikusi

Kochani! Dzisiaj post dotyczący zakończeń sezonów kilku wybranych przeze mnie polskich seriali :) Nareszcie mogę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami (gdyż myślałam nad niektórymi zakończeniami dłuuugo), opiniami i małym rankingiem na koniec :D Czekałam do poprzedniego wtorku, aby móc oglądnąć ostatni odcinek jednego z moich ulubieńców (o którym coś czuję, że się bardzo rozpiszę :D ). Myślę, że warto zaznaczyć, że dla tych, którzy jeszcze nie oglądali któregoś z zakończeń, ten post będzie jednym wielkim spojlerem, ale musi być :D A nóż kogoś tak zachęcę, że nie będzie mógł spać po nocach, tylko będzie oglądał?

Na pierwszy ogień proponuję serial "19+".
Tak, mam prawie osiemnaście lat i tak, oglądam ten serial :D Słuchajcie, jakoś tak oglądnęłam kiedyś jeden odcinek (oczywiście od środka, bo Wikusia zawsze zaczyna oglądać seriale od środka-no dobra jest jeden wyjątek, ale o nim za chwilę) i może nie to, że mnie zainteresował, ale zaciekawił. Fabuła nie powala jakoś specyficznie, ale ten serial ma jedną rzecz, która różni go od "SZKOŁY"-bohaterowie mają realne problemy. Z niektórymi pewnie sama będę musiała się uporać, kiedy za rok pójdę na studia. W moim przypadku będzie to przeprowadzka do innego miasta i "dorosłe" życie. Nie będzie obok rodziców, będę musiała sama odpowiadać za swoje wybory. Żeby jednak z tego postu nie zrobić prywaty, to może przejdę do zakończenia. Nie będę się za wiele rozpisywać, ponieważ nie było to jakieś WOW, w przeciwieństwie do reszty, o której będę pisała. Ogólnie to zaskoczyło mnie aresztowanie Seby. Nie powiem, że naciągane, bo w końcu polskie prawo jest nieobliczalne, ale w zasadzie. Nie no. Może się mylę. Oczywiście siła przyjaźni jest bezcenna i wszyscy wspierają go i walczą, żeby go stamtąd wyciągnąć (nieoceniony ojciec Kamila). Liczyłam na poród Lucy, ale jeszcze trochę poczekam, ale cieszę się, że jest szczęśliwa z Arkiem. Oby tak zostało :) Poza tym Melania wreszcie zdecydowała się na szkołę teatralną. Zaskoczyła mnie jednak upojna noc Irka i Elki. Co ten alkohol robi z człowiekiem :( Mam nadzieję jednak, że Seba jej wybaczy...

Teraz myślę, że czas na najbardziej pomysłowe zakończenie sezonu. Mowa tutaj o serialu "Gliniarze".Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy ja Wam kiedyś mówiłam już o tym serialu. Bo właściwie to pewna nie jestem.  Mogłabym Wam teraz wkleić ogólny opis, ale to bez sensu. Jak ktoś będzie miał ochotę, to na pewno zerknie :D Muszę Wam powiedzieć jednak jedną rzecz. Jestem mistrzem w zatrzymywaniu tego serialu w odpowiednim momencie (myślę, że jedna z osóbek wie doskonale o czym mówię). Przejdźmy jednak do rzeczy. Na takie zakończenie nie wpadłabym nigdy. Cały odcinek nie był jakiś szczególny. Zostaje zamordowany facet, po czasie okazuje się że był zamieszany w sprawy terrorystyczne, prowokacje, strzelanina... W sumie jak w każdym odcinku. Pod koniec natomiast robi się ciekawie. Okazuje się, że ktoś chce (tak w skrócie mówiąc) wysadzić pewną część miasta. Rozpoczyna się wyścig z czasem... Kto, gdzie, kiedy... W międzyczasie możemy podziwiać perypetie głównych bohaterów, chociaż ten odcinek nie był z udziałem (głównym udziałem) mojej ulubionej pary, więc mogę powiedzieć tylko tyle, że scenarzyści świetnie się ta dwójką bawią :D Odcinek kończy się zaskakująco, bowiem zostaje wysadzona w powietrze komenda... Tak. I teraz trzeba czekać kolejne trzy miesiące, żeby się dowiedzieć, kto przeżył poza jedną z głównych bohaterek i jej kolegą z pracy (za którym osobiście nie przepadam). Wybuch bardzo ciekawie zrobiony (chociaż jak zrobiłam screena to padały teksty, że to zmutowany kurczak, pudel... I jeszcze sporo takich), ale gra aktorska, no tutaj zależy czyja. Ogólnie zakończenie bardzo dobre i czekam z niecierpliwością na wrzesień!

"Policjanci i policjantki"
Jeżeli ktoś po tym zakończeniu spodziewał się oczekiwania w niecierpliwości i tajemnicy na kolejny sezon, to się rozczarował... Cóż więcej mogę powiedzieć. Nie mogę wypowiedzieć się na temat całego sezonu, ponieważ oglądałam tylko kilka odcinków z bohaterami, których finał kompletnie nie dotyczył, więc co ja mogę. W sumie dobrze zagrane. Na pewno aktorzy włożyli w to dużo pracy, jednak... No brakowało mi tego zaskakującego zakończenia. Takiego wiecie... Wow... Nie wiadomo co z nimi będzie... Tutaj tego nie było. Wiemy, że poza pobiciem jednego z głównych bohaterów, cały sezon skończył się szczęśliwie. Z jednej strony może to i dobrze. Nie mogę się jednak powstrzymać od dodania, że gdyby ten odcinek zakończył się kilka sekund wcześniej, przed nadejściem "pomocy", to byłoby to naprawdę jedno z lepszych zakończeń.

No i przechodzimy moi drodzy do wisienki na torcie, jaką jest serial "Sprawiedliwi-wydział kryminalny".
Na to zakończenie czekałam chyba najbardziej. Po pierwsze, scenarzyści pozostawili nas w jednej wielkiej niepewności, chociaż chyba straciłam już nadzieję na happy end. Po drugie wątek, który zakończył serial ciągnął się nie od dwóch, czy trzech odcinków, ale cały sezon (żeby dobrze połączyć fakty trzeba było jednak troszkę wiedzieć z poprzednich odcinków). Po trzecie to jedyne zakończenie na którym płakałam (a ja naprawdę rzadko płaczę na zakończeniach seriali czy filmów) i chyba na długo nim pozostanie. I po czwarte zrobiłam sobie piękny spojler zdjęciami, na które przypadkiem się natknęłam, więc ten odcinek niestety nie był dla mnie w całości zaskoczeniem. Krótko mówiąc było to pięknie zwieńczenie i zamknięcie całej drugiej transzy serialu, chociaż niesamowicie smutne. W porównaniu do zakończenia pierwszej serii... nie jestem w stanie porównać. Oba były genialne. Jedno jest pewne. Nigdy nie wybaczę scenarzystom, że przez cały sezon, nie dowiedziałam się, co było przyczyną rozpadu związku Marysi i Adama (czyli jednej z trzech par głównych bohaterów). Ich fani mogą jednak nacieszyć się chociaż przez chwile wyznaniem miłości obu stron (szkoda tylko, że w ostatnim odcinku). Przechodząc do rzeczy, zakończenie dotyczyło prywatnych spraw Adama. Może nie będę Wam streszczać całego sezonu (oczywiście jeżeli będziecie chcieli to jak najbardziej wypowiem się na ten temat w osobnym poście), ale Ci którzy oglądają wiedzą, że główne skrzypce w tym sezonie i wątku grał jego syn, Kacper, który postanowił po dość długim czasie wrócić do Polski i naprawić relacje z ojcem. Nie trudno się domyślić, że nie idzie to łatwo, powiedziałabym nawet, że wcale. Nie chodzi o to, że Adam nie chce tego. Wręcz przeciwnie. Ale jest tyle przeszkód, które stają im na drodze. W połowie sezonu Adam udaje, że nie interesuje go to, gdzie jest jego syn i w co się wplątał. Końcówka sezonu pokazuje jednak co innego. Kilka dni temu natknęłam się w internecie na pytanie, jakim ojcem był Adam. Wypowiedzi było mnóstwo, także tych, które mówiły jaki to Kacper był okropnym synem itd. Nie wiem. Może nie wszyscy widzą to, że on się pogubił, że przecież obwiniał ojca o odejście matki (mam wrażenie, że momentami nawet o śmierć), nie znając prawdy. Zastanawiało mnie to, jaki cel miał w tym Adam. Może nie chciał, żeby chłopak nienawidził zmarłej matki, za to, że ich porzuciła? Ciężko teraz powiedzieć. Ogólnie wplątał się w złe towarzystwo, przywiózł to ze sobą do Polski i tak. Wplątał w to ojca. Ale każdy kochający tata pewnie postąpiłby tak samo i chciałby za wszelką cenę ratować swoje dziecko (przynajmniej ja tak myślę. Napiszcie, jeżeli się mylę). Ogólnie po cudownym wyznaniu miłości, po w sumie nie wypowiedzianym przez Kacpra "Kocham Cię" w stronę ojca (prawie. Chciał, ale mu to chyba przez gardło nie przeszło), odcinek kończy się strzelaniną. Długo po odcinku rozmyślałam o nim. Wiem, że się nie powinno, ale mimo wszystko. Pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy, to co bym powiedziała na miejscu Kacpra. Najważniejsze powiedział, ale chyba sam wierzył do końca, że to skończy się inaczej. Jeżeli chodzi o grę aktorską, to było super. Może poza ostatnimi sekundami, ale to tylko dlatego, że ta scena miała dalszy ciąg. Nie będę gdybać, co by było gdyby. Zobaczymy we wrześniu. Na pewno ekipa wykonała kawał dobrej roboty i czekam na nowinki z planu kolejnej serii :D (na wyjawienie tajemnicy nie liczę, gdyż po zakończeniu serii I nikt do marca nie pisnął słówkiem, więc cóż...)

To by było na tyle. Może kogoś zachęciłam? Jeżeli ktoś oglądał któryś serial, to napiszcie co myślicie. Może ktoś się ze mną nie zgadza? :D Chętnie dowiem się co wy o tym myślicie.

Snapchat: Wikusia_blog
Facebook: https://www.facebook.com/Kolorowe-%C5%BCycie-Wikusi-227836064374205/
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

sobota, 10 czerwca 2017

Jedyne takie przyjaciółki... czyli recenzja książek Małgorzaty Falkowskiej

Dzisiaj coś, czego jeszcze nie było na moim blogu. Właściwie, miałam to zrobić już jakiś czas temu, ale zebrać się nie mogłam. W końcu nie często ma się okazję czytać książki osoby, którą się zna :) Tak Gosiu, mowa tutaj o tobie :D Nareszcie mogę napisać co nieco o twoich sześciu zwariowanych przyjaciółkach :) 



Zacznę może od części pierwszej, która przyciąga wzrok nie tylko okładką, ale przede wszystkim tytułem "MĄŻ POTRZEBNY NA JUŻ" :) Przyznam, że troszkę czekałam żeby ją przeczytać, ponieważ dostałam ją dopiero na mikołajki w ubiegłym roku. Jednak pochłonęłam ją w mgnieniu oka :D Cała historia zaczyna się od postanowień noworocznych, które sześć zwariowanych przyjaciółek wypowiada w czasie sylwestra. Tak oto główna bohaterka, Berka, niewiele myśląc (wiadomo jak to jest po wypiciu sporej ilości alkoholu :D ) postanawia, że w nowym roku znajdzie sobie... MĘŻA! Tak moi drodzy, to wcale nie żart :) W ten sposób wraz z nią podejmujemy wyzwanie, choć szczerze mówiąc, początkowo uważałam za niewykonalne :D
"(...) ja; dyplomowany kosmetolog, najbardziej boi się swoich pomysłów, które niejednokrotnie sprawiły jej wiele problemów; stosuje wiele porównań książkowych i filmowych, które nie zawsze są odpowiednio dobrane do sytuacji; zazwyczaj wpierw mówi, potem myśli (albo i wcale nie myśli, bo po co płakać nad rozlanym mlekiem)."

Berka, oprócz szalonych pomysłów, ma także grono zwariowanych do reszty przyjaciółek i rodzinę, która wcale jej życia nie ułatwia. Kobieta w każdym mężczyźnie, który przejdzie obok na ulicy widzi kandydata na przyszłego męża, a sposoby, które mają jej ułatwić jego znalezienie, nie raz doprowadziły mnie do łez (oczywiście ze śmiechu) :) Wszyscy wokół próbują jej pomóc. Jedni mają lepsze pomysły, inni gorsze, jednak jak to się mówi "tonący brzytwy się chwyta", podobnie jest z Bernadettą. Nie chcę zdradzać zbytnio zakończenia (które nie dość, że jest zaskakujące, to doprowadza do łez ze śmiechu), ponieważ nie o to w tym wszystkim chodzi. Powiem tylko tyle, że czasem, zamiast szukać gdzieś dalej, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Kto wie, co dostrzeżemy :)





Kolejna część przygód tej zwariowanej paczki nie jest już widziana oczami Berki :D Pałeczkę w kolejnej historii przejmuje Zośka.

"(...) ja; urodzona szczęściara (zapewne w Ameryce nazwano by mnie Lucky, ale Zosia też jest ładnie... tak szlachetnie), piękna, zgrabna, utalentowana i w dodatku bogata. Czego chcieć więcej?"

Nic dziwnego, że książka nosi tytuł "GORZEJ BYĆ (NIE) MOŻE". W końcu po Zośce Majer, "z tych Majerów" nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać :D Cóż wiele można powiedzieć o Zośce, Zwariowana, bogata dziedziczka, która niczym się nie przejmuje. Przychodzi jednak moment, w którym nawet pieniądze ojca nie są w stanie rozwiązać problemów. Dziewczyna musi zawalczyć nie tylko o siebie, ale także o innych. Wkrótce na jej drodze pojawia się także pewien mężczyzna. Pytanie brzmi, czy Zośka pozwoli mu wejść do swojego serca? Myślę, że na to pytanie sami musicie znaleźć odpowiedź. Jedno jest pewne. Z Zośką nuda Wam nie straszna. Nie chcę też za wiele pisać, ponieważ jest to kontynuacja poprzedniej części, a chyba nikt nie lubi spojlerów :D



Jeżeli miałabym coś powiedzieć, to chyba tylko tyle: czekam na więcej. Jeżeli ktoś z Was jeszcze nie miał okazji poznać przyjaciółek, to koniecznie musi nadrobić zaległości, ponieważ już wkrótce ma ukazać się trzecia część komedii: "POSZUKIWANI, POSZUKIWANY". Ja już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę. Na pewno znów spędzę miło czas :D Najbardziej ciekawi mnie jednak to, kto tym razem opowie nam swoją historię...

Facebook: https://www.facebook.com/Kolorowe-%C5%BCycie-Wikusi-227836064374205/
Snapchat: wikusia_blog
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

czwartek, 8 czerwca 2017

Drobne ogłoszenia

Witajcie kochani ♡ Dzisiaj na wstępie troszkę informacji :) Po pierwsze pojawi się w najbliższym czasie jeszcze jeden post dotyczący tematu, który bardzo Was zainteresował, czyli aktorstwa (m.in serialu SZKOŁA) ;) Tym razem spojrzymy na to z innej strony :) Będzie także jeszcze kilka innych postów, ale o tym w najbliższym czasie. W sobotę natomiast, jako że jestem uzależniona od seriali, chciałabym zrobić takie podsumowanie zakończeń sezonów :) Napiszcie może w komentarzu, czy jest jakiś serial  (tylko z polskich na razie :) ) który chcielibyście abym oceniła ;) Ma pewno znajdzie się zakończenie SPRAWIEDLIWYCH-WYDZIAŁ KRYMINALNY, GLINIARZY i 19+. Podsumowanie SZKOŁY sobie odpuszczę, ponieważ tam kazdy  odcinek to oddzielna fabuła, więc  nie ma nawet do czego porównać  :/

Muszę się  Wam pochwalić, że nareszcie sprawiłam sobie nowy telefon, więc... będą  zdjęcia na blogu!!! Mam nadzieję, że wy też cieszcie się tak, jak ja.

Kolejną rzeczą, o której chciałabym Wam powiedzieć, to to, że postanowiłam założyć fanpage'a do bloga na Facebooku. Po co? A no między innymi do takich ogłoszeń. Poza tym myślę, że będzie to świetna forma komunikacji z Wami :) no i oczywiście rewelacyjne uzupełnienie bloga ;)

Na chwilę obecną z ogłoszeń to tyle :) zapraszam Was jeszcze dzisiaj na post, którym będzie  recenzja :) mam nadzieję że zaglądniecie :D

SNAPCHAT: Wikusia_blog
KONTAKT: niezapominajkaaa@onet.pl