wtorek, 13 czerwca 2017

Zakończenie sezonów seriali...oczami Wikusi

Kochani! Dzisiaj post dotyczący zakończeń sezonów kilku wybranych przeze mnie polskich seriali :) Nareszcie mogę się z Wami podzielić moimi przemyśleniami (gdyż myślałam nad niektórymi zakończeniami dłuuugo), opiniami i małym rankingiem na koniec :D Czekałam do poprzedniego wtorku, aby móc oglądnąć ostatni odcinek jednego z moich ulubieńców (o którym coś czuję, że się bardzo rozpiszę :D ). Myślę, że warto zaznaczyć, że dla tych, którzy jeszcze nie oglądali któregoś z zakończeń, ten post będzie jednym wielkim spojlerem, ale musi być :D A nóż kogoś tak zachęcę, że nie będzie mógł spać po nocach, tylko będzie oglądał?

Na pierwszy ogień proponuję serial "19+".
Tak, mam prawie osiemnaście lat i tak, oglądam ten serial :D Słuchajcie, jakoś tak oglądnęłam kiedyś jeden odcinek (oczywiście od środka, bo Wikusia zawsze zaczyna oglądać seriale od środka-no dobra jest jeden wyjątek, ale o nim za chwilę) i może nie to, że mnie zainteresował, ale zaciekawił. Fabuła nie powala jakoś specyficznie, ale ten serial ma jedną rzecz, która różni go od "SZKOŁY"-bohaterowie mają realne problemy. Z niektórymi pewnie sama będę musiała się uporać, kiedy za rok pójdę na studia. W moim przypadku będzie to przeprowadzka do innego miasta i "dorosłe" życie. Nie będzie obok rodziców, będę musiała sama odpowiadać za swoje wybory. Żeby jednak z tego postu nie zrobić prywaty, to może przejdę do zakończenia. Nie będę się za wiele rozpisywać, ponieważ nie było to jakieś WOW, w przeciwieństwie do reszty, o której będę pisała. Ogólnie to zaskoczyło mnie aresztowanie Seby. Nie powiem, że naciągane, bo w końcu polskie prawo jest nieobliczalne, ale w zasadzie. Nie no. Może się mylę. Oczywiście siła przyjaźni jest bezcenna i wszyscy wspierają go i walczą, żeby go stamtąd wyciągnąć (nieoceniony ojciec Kamila). Liczyłam na poród Lucy, ale jeszcze trochę poczekam, ale cieszę się, że jest szczęśliwa z Arkiem. Oby tak zostało :) Poza tym Melania wreszcie zdecydowała się na szkołę teatralną. Zaskoczyła mnie jednak upojna noc Irka i Elki. Co ten alkohol robi z człowiekiem :( Mam nadzieję jednak, że Seba jej wybaczy...

Teraz myślę, że czas na najbardziej pomysłowe zakończenie sezonu. Mowa tutaj o serialu "Gliniarze".Właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy ja Wam kiedyś mówiłam już o tym serialu. Bo właściwie to pewna nie jestem.  Mogłabym Wam teraz wkleić ogólny opis, ale to bez sensu. Jak ktoś będzie miał ochotę, to na pewno zerknie :D Muszę Wam powiedzieć jednak jedną rzecz. Jestem mistrzem w zatrzymywaniu tego serialu w odpowiednim momencie (myślę, że jedna z osóbek wie doskonale o czym mówię). Przejdźmy jednak do rzeczy. Na takie zakończenie nie wpadłabym nigdy. Cały odcinek nie był jakiś szczególny. Zostaje zamordowany facet, po czasie okazuje się że był zamieszany w sprawy terrorystyczne, prowokacje, strzelanina... W sumie jak w każdym odcinku. Pod koniec natomiast robi się ciekawie. Okazuje się, że ktoś chce (tak w skrócie mówiąc) wysadzić pewną część miasta. Rozpoczyna się wyścig z czasem... Kto, gdzie, kiedy... W międzyczasie możemy podziwiać perypetie głównych bohaterów, chociaż ten odcinek nie był z udziałem (głównym udziałem) mojej ulubionej pary, więc mogę powiedzieć tylko tyle, że scenarzyści świetnie się ta dwójką bawią :D Odcinek kończy się zaskakująco, bowiem zostaje wysadzona w powietrze komenda... Tak. I teraz trzeba czekać kolejne trzy miesiące, żeby się dowiedzieć, kto przeżył poza jedną z głównych bohaterek i jej kolegą z pracy (za którym osobiście nie przepadam). Wybuch bardzo ciekawie zrobiony (chociaż jak zrobiłam screena to padały teksty, że to zmutowany kurczak, pudel... I jeszcze sporo takich), ale gra aktorska, no tutaj zależy czyja. Ogólnie zakończenie bardzo dobre i czekam z niecierpliwością na wrzesień!

"Policjanci i policjantki"
Jeżeli ktoś po tym zakończeniu spodziewał się oczekiwania w niecierpliwości i tajemnicy na kolejny sezon, to się rozczarował... Cóż więcej mogę powiedzieć. Nie mogę wypowiedzieć się na temat całego sezonu, ponieważ oglądałam tylko kilka odcinków z bohaterami, których finał kompletnie nie dotyczył, więc co ja mogę. W sumie dobrze zagrane. Na pewno aktorzy włożyli w to dużo pracy, jednak... No brakowało mi tego zaskakującego zakończenia. Takiego wiecie... Wow... Nie wiadomo co z nimi będzie... Tutaj tego nie było. Wiemy, że poza pobiciem jednego z głównych bohaterów, cały sezon skończył się szczęśliwie. Z jednej strony może to i dobrze. Nie mogę się jednak powstrzymać od dodania, że gdyby ten odcinek zakończył się kilka sekund wcześniej, przed nadejściem "pomocy", to byłoby to naprawdę jedno z lepszych zakończeń.

No i przechodzimy moi drodzy do wisienki na torcie, jaką jest serial "Sprawiedliwi-wydział kryminalny".
Na to zakończenie czekałam chyba najbardziej. Po pierwsze, scenarzyści pozostawili nas w jednej wielkiej niepewności, chociaż chyba straciłam już nadzieję na happy end. Po drugie wątek, który zakończył serial ciągnął się nie od dwóch, czy trzech odcinków, ale cały sezon (żeby dobrze połączyć fakty trzeba było jednak troszkę wiedzieć z poprzednich odcinków). Po trzecie to jedyne zakończenie na którym płakałam (a ja naprawdę rzadko płaczę na zakończeniach seriali czy filmów) i chyba na długo nim pozostanie. I po czwarte zrobiłam sobie piękny spojler zdjęciami, na które przypadkiem się natknęłam, więc ten odcinek niestety nie był dla mnie w całości zaskoczeniem. Krótko mówiąc było to pięknie zwieńczenie i zamknięcie całej drugiej transzy serialu, chociaż niesamowicie smutne. W porównaniu do zakończenia pierwszej serii... nie jestem w stanie porównać. Oba były genialne. Jedno jest pewne. Nigdy nie wybaczę scenarzystom, że przez cały sezon, nie dowiedziałam się, co było przyczyną rozpadu związku Marysi i Adama (czyli jednej z trzech par głównych bohaterów). Ich fani mogą jednak nacieszyć się chociaż przez chwile wyznaniem miłości obu stron (szkoda tylko, że w ostatnim odcinku). Przechodząc do rzeczy, zakończenie dotyczyło prywatnych spraw Adama. Może nie będę Wam streszczać całego sezonu (oczywiście jeżeli będziecie chcieli to jak najbardziej wypowiem się na ten temat w osobnym poście), ale Ci którzy oglądają wiedzą, że główne skrzypce w tym sezonie i wątku grał jego syn, Kacper, który postanowił po dość długim czasie wrócić do Polski i naprawić relacje z ojcem. Nie trudno się domyślić, że nie idzie to łatwo, powiedziałabym nawet, że wcale. Nie chodzi o to, że Adam nie chce tego. Wręcz przeciwnie. Ale jest tyle przeszkód, które stają im na drodze. W połowie sezonu Adam udaje, że nie interesuje go to, gdzie jest jego syn i w co się wplątał. Końcówka sezonu pokazuje jednak co innego. Kilka dni temu natknęłam się w internecie na pytanie, jakim ojcem był Adam. Wypowiedzi było mnóstwo, także tych, które mówiły jaki to Kacper był okropnym synem itd. Nie wiem. Może nie wszyscy widzą to, że on się pogubił, że przecież obwiniał ojca o odejście matki (mam wrażenie, że momentami nawet o śmierć), nie znając prawdy. Zastanawiało mnie to, jaki cel miał w tym Adam. Może nie chciał, żeby chłopak nienawidził zmarłej matki, za to, że ich porzuciła? Ciężko teraz powiedzieć. Ogólnie wplątał się w złe towarzystwo, przywiózł to ze sobą do Polski i tak. Wplątał w to ojca. Ale każdy kochający tata pewnie postąpiłby tak samo i chciałby za wszelką cenę ratować swoje dziecko (przynajmniej ja tak myślę. Napiszcie, jeżeli się mylę). Ogólnie po cudownym wyznaniu miłości, po w sumie nie wypowiedzianym przez Kacpra "Kocham Cię" w stronę ojca (prawie. Chciał, ale mu to chyba przez gardło nie przeszło), odcinek kończy się strzelaniną. Długo po odcinku rozmyślałam o nim. Wiem, że się nie powinno, ale mimo wszystko. Pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy, to co bym powiedziała na miejscu Kacpra. Najważniejsze powiedział, ale chyba sam wierzył do końca, że to skończy się inaczej. Jeżeli chodzi o grę aktorską, to było super. Może poza ostatnimi sekundami, ale to tylko dlatego, że ta scena miała dalszy ciąg. Nie będę gdybać, co by było gdyby. Zobaczymy we wrześniu. Na pewno ekipa wykonała kawał dobrej roboty i czekam na nowinki z planu kolejnej serii :D (na wyjawienie tajemnicy nie liczę, gdyż po zakończeniu serii I nikt do marca nie pisnął słówkiem, więc cóż...)

To by było na tyle. Może kogoś zachęciłam? Jeżeli ktoś oglądał któryś serial, to napiszcie co myślicie. Może ktoś się ze mną nie zgadza? :D Chętnie dowiem się co wy o tym myślicie.

Snapchat: Wikusia_blog
Facebook: https://www.facebook.com/Kolorowe-%C5%BCycie-Wikusi-227836064374205/
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

sobota, 10 czerwca 2017

Jedyne takie przyjaciółki... czyli recenzja książek Małgorzaty Falkowskiej

Dzisiaj coś, czego jeszcze nie było na moim blogu. Właściwie, miałam to zrobić już jakiś czas temu, ale zebrać się nie mogłam. W końcu nie często ma się okazję czytać książki osoby, którą się zna :) Tak Gosiu, mowa tutaj o tobie :D Nareszcie mogę napisać co nieco o twoich sześciu zwariowanych przyjaciółkach :) 



Zacznę może od części pierwszej, która przyciąga wzrok nie tylko okładką, ale przede wszystkim tytułem "MĄŻ POTRZEBNY NA JUŻ" :) Przyznam, że troszkę czekałam żeby ją przeczytać, ponieważ dostałam ją dopiero na mikołajki w ubiegłym roku. Jednak pochłonęłam ją w mgnieniu oka :D Cała historia zaczyna się od postanowień noworocznych, które sześć zwariowanych przyjaciółek wypowiada w czasie sylwestra. Tak oto główna bohaterka, Berka, niewiele myśląc (wiadomo jak to jest po wypiciu sporej ilości alkoholu :D ) postanawia, że w nowym roku znajdzie sobie... MĘŻA! Tak moi drodzy, to wcale nie żart :) W ten sposób wraz z nią podejmujemy wyzwanie, choć szczerze mówiąc, początkowo uważałam za niewykonalne :D
"(...) ja; dyplomowany kosmetolog, najbardziej boi się swoich pomysłów, które niejednokrotnie sprawiły jej wiele problemów; stosuje wiele porównań książkowych i filmowych, które nie zawsze są odpowiednio dobrane do sytuacji; zazwyczaj wpierw mówi, potem myśli (albo i wcale nie myśli, bo po co płakać nad rozlanym mlekiem)."

Berka, oprócz szalonych pomysłów, ma także grono zwariowanych do reszty przyjaciółek i rodzinę, która wcale jej życia nie ułatwia. Kobieta w każdym mężczyźnie, który przejdzie obok na ulicy widzi kandydata na przyszłego męża, a sposoby, które mają jej ułatwić jego znalezienie, nie raz doprowadziły mnie do łez (oczywiście ze śmiechu) :) Wszyscy wokół próbują jej pomóc. Jedni mają lepsze pomysły, inni gorsze, jednak jak to się mówi "tonący brzytwy się chwyta", podobnie jest z Bernadettą. Nie chcę zdradzać zbytnio zakończenia (które nie dość, że jest zaskakujące, to doprowadza do łez ze śmiechu), ponieważ nie o to w tym wszystkim chodzi. Powiem tylko tyle, że czasem, zamiast szukać gdzieś dalej, wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Kto wie, co dostrzeżemy :)





Kolejna część przygód tej zwariowanej paczki nie jest już widziana oczami Berki :D Pałeczkę w kolejnej historii przejmuje Zośka.

"(...) ja; urodzona szczęściara (zapewne w Ameryce nazwano by mnie Lucky, ale Zosia też jest ładnie... tak szlachetnie), piękna, zgrabna, utalentowana i w dodatku bogata. Czego chcieć więcej?"

Nic dziwnego, że książka nosi tytuł "GORZEJ BYĆ (NIE) MOŻE". W końcu po Zośce Majer, "z tych Majerów" nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać :D Cóż wiele można powiedzieć o Zośce, Zwariowana, bogata dziedziczka, która niczym się nie przejmuje. Przychodzi jednak moment, w którym nawet pieniądze ojca nie są w stanie rozwiązać problemów. Dziewczyna musi zawalczyć nie tylko o siebie, ale także o innych. Wkrótce na jej drodze pojawia się także pewien mężczyzna. Pytanie brzmi, czy Zośka pozwoli mu wejść do swojego serca? Myślę, że na to pytanie sami musicie znaleźć odpowiedź. Jedno jest pewne. Z Zośką nuda Wam nie straszna. Nie chcę też za wiele pisać, ponieważ jest to kontynuacja poprzedniej części, a chyba nikt nie lubi spojlerów :D



Jeżeli miałabym coś powiedzieć, to chyba tylko tyle: czekam na więcej. Jeżeli ktoś z Was jeszcze nie miał okazji poznać przyjaciółek, to koniecznie musi nadrobić zaległości, ponieważ już wkrótce ma ukazać się trzecia część komedii: "POSZUKIWANI, POSZUKIWANY". Ja już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę. Na pewno znów spędzę miło czas :D Najbardziej ciekawi mnie jednak to, kto tym razem opowie nam swoją historię...

Facebook: https://www.facebook.com/Kolorowe-%C5%BCycie-Wikusi-227836064374205/
Snapchat: wikusia_blog
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

czwartek, 8 czerwca 2017

Drobne ogłoszenia

Witajcie kochani ♡ Dzisiaj na wstępie troszkę informacji :) Po pierwsze pojawi się w najbliższym czasie jeszcze jeden post dotyczący tematu, który bardzo Was zainteresował, czyli aktorstwa (m.in serialu SZKOŁA) ;) Tym razem spojrzymy na to z innej strony :) Będzie także jeszcze kilka innych postów, ale o tym w najbliższym czasie. W sobotę natomiast, jako że jestem uzależniona od seriali, chciałabym zrobić takie podsumowanie zakończeń sezonów :) Napiszcie może w komentarzu, czy jest jakiś serial  (tylko z polskich na razie :) ) który chcielibyście abym oceniła ;) Ma pewno znajdzie się zakończenie SPRAWIEDLIWYCH-WYDZIAŁ KRYMINALNY, GLINIARZY i 19+. Podsumowanie SZKOŁY sobie odpuszczę, ponieważ tam kazdy  odcinek to oddzielna fabuła, więc  nie ma nawet do czego porównać  :/

Muszę się  Wam pochwalić, że nareszcie sprawiłam sobie nowy telefon, więc... będą  zdjęcia na blogu!!! Mam nadzieję, że wy też cieszcie się tak, jak ja.

Kolejną rzeczą, o której chciałabym Wam powiedzieć, to to, że postanowiłam założyć fanpage'a do bloga na Facebooku. Po co? A no między innymi do takich ogłoszeń. Poza tym myślę, że będzie to świetna forma komunikacji z Wami :) no i oczywiście rewelacyjne uzupełnienie bloga ;)

Na chwilę obecną z ogłoszeń to tyle :) zapraszam Was jeszcze dzisiaj na post, którym będzie  recenzja :) mam nadzieję że zaglądniecie :D

SNAPCHAT: Wikusia_blog
KONTAKT: niezapominajkaaa@onet.pl

środa, 31 maja 2017

Gesty zamiast słów, czyli jak rozmawiać, nie mówiąc...

Dzisiaj post bardzo dla mnie wyjątkowy :) Chciałabym Wam napisać o czymś, czego nie da się nazwać pasją. Jest to oderwanie się od rzeczywistości i wyjście naprzeciw tym, którzy tego zrobić nie mogą... Teraz pewnie niewiele z tego rozumiecie, ale postaram się Wam troszkę wytłumaczyć :)

Jestem osobą, która niestety nie ma kompletnie daru do języków obcych. Bardzo ciężko jest mi się ich uczyć. O ile jeszcze gramatyka mi idzie całkiem nieźle, to słówka są dla mnie prawdziwą męczarnią. Nie pomaga nawet  to, że moja mama jest germanistką i może mi pomóc z Niemiec. To nic nie daje. Ale żeby  nie było, że mi się nie chce czy coś, bo ja naprawdę  się  uczę i staram. :)  Gdybym musiała się  z kimś porozumieć, to myślę, że  nie byłoby problemu :) dałabym sobie radę :)

Jednak nie o moim braku zdolności językowych dzisiaj. Od bardzo, bardzo dawna interesował  mnie język migowy. W podstawówce miałam alfabet i jakieś podstawowe zwroty , ale to było tylko takie muśnięcie tego języka, A mi ciągle było mało. Z czasem coraz bardziej mnie ten język interesował. Szukałam przeróżnych książek, jednak niewiele jest tego na naszym rynku. Filmików też nie dużo, więc szukałam czegoś, co dałoby mi możliwość nauki tego języka.

Tak naprawdę, samą naukę języka migowego rozpoczęłam dwa lata temu. W moim mieście były organizowane jednodniowe warsztaty. Wtedy po raz pierwszy miałam okazję "porozmawiać" z osobą niesłyszącą. "Porozmawiać" ponieważ wymieniliśmy dwa, trzy słowa, w dodatku pod okiem pana, ktory tłumaczył. Wierzcie mi na słowo... To zupełnie inna rozmowa, niż ta którą prowadzi pewnie większość z Was na co dzień: w pracy, w szkole czy na ulicy :) Słów praktycznie nie używaliśmy (w rozmowie), zastępowały je gesty. Po tym dniu, chciałam jeszcze bardziej uczyć się języka migowego, ponieważ widziałam w nim perspektywy na przyszłość. Oczywiście, nadal je widzę :D Gdyby nie to, to pewnie bym Wam o tym nie pisała. I tak zaczęłam szukać jakiś filmików na youtube i uczyłam się. Nie jest łatwo oczywiście nauczyć się posłygiwać tym językiem, ale jest to możliwe.

Cały czas jestem w trakcie nauki, ponieważ tych znaków jest tak dużo, że większość z was nawet nie zdaje sobie z tego sprawy :) Od kilku miesięcy uczestniczę także  na zajęcia z wolontariatu. Dopiero teraz mam możliwość  prawdziwej nauki tego języka
 Dlaczego? Ponieważ mam kontakt z osobami, które  posługują  się  nim na codzień :) Nie żałuję, że  zaczęłam  sie  uczyć  tego języka. Nawet myślałam  o tym, aby pracować w przedszkolu dla dzieci niesłyszących  w przyszłości. Ludzie, których poznałam dzięki temu językowi, są tak wspaniali i dają mi takiego kopa w życiu. Wielu z nich pokazuje, że  mimo jakiejś trudności, są w stanie zrobić wiele :) pomogło mi to, kiedy miałam gorszy okres.

Kto wie, może kiedyś komuś  pomogę :) na razie cieszy mnie uśmiech niesłyszącej Pani kasjerki w sklepie u mnie w mieście, gdy zamiast pisać na kartce - miga :)

NAPISZCIE, CZY KIEDYŚ MIELIŚCIE STYCZNOŚĆ Z TYM JĘZYKIEM. MOŻE  ZNACIE JAKĄŚ OSOBĘ, KTÓRA  POSŁUGUJE SIĘ  JĘZYKIEM MIGOWYM? :)

Snapchat: wikusia_blog

 (dzisiaj ok. 20 zapraszam Was na dyskusję :) możecie zadawać pytania nie tylko o język  migowy, ale także o sprawy związane z aktorstwa czy innymi rzeczami :) )

Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl


środa, 24 maja 2017

Moja pasja... aktorstwo

Ostatnio napisałam Wam, jak zaczęła się moja przygoda z aktorstwem, jednak nie wdawałam się w żadne szczegóły, a to dlatego, że czekały one na osobny post. Tak naprawdę, to teraz opiszę Wam moje zamiłowanie do gry aktorskiej... Ale po kolei :)

Pierwszy raz, od którego wszystko się zaczęło, miał miejsce kilka dni przed moimi trzynastymi urodzinami :) Gościłam wtedy na planie serialu "Czas Honoru" :) Gdyby była to tylko wizyta, to nic wiele by nie było do chwalenia się. Miałam jednak możliwość STATYSTOWANIA :) Pierwszy raz w swoim życiu mogłam zobaczyć, jak wygląda praca osób na planie, a nawet być częścią projektu. Łatwo nie było :) Ogólnie byłam w trzech scenach, ale niestety widać mnie minimalnie tylko w jednej. Jedno jest piękne... Ja po prostu wiem, że tam jestem :)


(PS Pierwszy raz wstawiam zdjęcia na bloga :D Nie martwcie się. Minęło sporo czasu od tamtej wizyty i baaaardzo się zmieniłam :) Jednak mimo wszystko, bardzo lubię wracać do tamtych zdjęć :) )

Jak się pewnie domyślacie, na jednym razie się nie skończyło :D Nie długo później nadarzyła się okazja zagrania w filmie dokumentalno-fabularnym. Zdecydowałam się wybrać na casting. Pomyślałam: "Co mi szkodzi! Może akurat się uda." No i się udało. Dostałam drugoplanową rolę. Grałam siostrę głównego bohatera. Powiem szczerze, że nie tylko rola była ciekawa, ale plener mnie zauroczył :) Nagrywaliśmy w skansenie, gdzie miało się wrażenie być w zupełnie innej rzeczywistości :) Jeżeli chodzi o tytuł filmu, to: "Ksiądz Roman Sitko. Bohater z wiary". Możecie poszukać w internecie, ale niestety nie jestem pewna, czy gdziekolwiek jest do znalezienia :(


(Na zdjęciach z filmową siostrą :) Niezapomniane chwile i znajomość na całe życie)



(Tutaj zdjęcie z reżyserem-Dawidem Szparą :) )



Były wspomnienia, a teraz opowiem Wam, co z tym wszystkim zrobiłam później. Postanowiłam, że skoro to kocham, to nie mogę tego tak po prostu porzucić. Postanowiłam więc wybrać sobie agencję aktorską i kontynuować tą przygodę. I tak trwa ona do dziś. Grałam już w kilku serialach, a na niektóre wracałam po kilkanaście razy :D Aktualnie należę do obsady serialu "SZKOŁA" (ten rok będzie ostatnim, ponieważ bohaterka którą gram, w nowym sezonie będzie w 3 klasie liceum, więc zgodnie z zasadą, stanę się absolwentką :) ). Od razu powiem Wam kilka słów na ten temat. Tak, gram w "SZKOLE".  Wcześniej kilkanaście razy statystowałam na planie tego serialu. Gra w tym serialu to prawdziwa przygoda. Spędza się tam czas od rana do wieczora, jest się kompletnie wykończonym, ale wraca się do domu z uśmiechem na ustach. Może i przedstawione w tym serialu historie są wyssane z palca, a niektóre nawet lekkim przegięciem (przecież sama chodzę do szkoły i zdaję sobie sprawę jak to wygląda :) ), ale poza tym na planie pracuje się z wspaniałą ekipą, poznaje się rewelacyjnych ludzi (niektóre znajomości utrzymuje się jeszcze dłuuugo po planie, nawet, jeżeli już nigdy się z tą osobą nie spotka) i zdobywa doświadczenie aktorskie. Tak więc, mam nadzieję, że ten rok będzie wyjątkowy. Zdaję sobie sprawę, że spędzę tam ostatnie chwile, a później już nigdy nie wrócę :( To dopiero jest przykre :(



(Zdjęcia zrobione półtora roku temu, kiedy po raz pierwszy grałam postać Julitki Krasowskiej :) Na drugiej fotografii w towarzystwie Marcina Kubisztala, którego możecie kojarzyć z roli ratownika w serialu "Szpital" (jeżeli ktoś ogląda :) ))



(To zdjęcie z zrobione rok temu :) )

To już chyba na tyle. Oczywiście zdjęć mam jeszcze dużo więcej, ale nie wstawię wszystkich :D To moja krótka historia. Na razie, ponieważ mam nadzieję, że nie skończy się na tym.

GDYBYŚCIE CHCIELI SIĘ CZEGOŚ WIĘCEJ DOWIEDZIEĆ O PLANACH, "SZKOLE", JAK TO WSZYSTKO WYGLĄDA, CZY NAWET O AGENCJI AKTORSKIEJ, TO PISZCIE W KOMENTARZACH :)


Snapchat: Wikusia_blog
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

niedziela, 21 maja 2017

Moja pasja...

Ostatnio dużo myślałam nad tym, czym dla człowieka może być pasja. Dla jednych jest to sposób życia, dla innych jego uzupełnienie. W takim razie czym jest dla mnie? Właściwie, ja nie mam jednej pasji, a co najmniej trzy najważniejsze: pisanie, aktorstwo i muzyka. Wszystkie są dla mnie okropnie ważne i bez jednej z nich, moje życie nie miałoby chyba sensu.

Zacznę może od muzyki. Nie wiem czy wiecie, ale muzyka towarzyszy mi od najmłodszych lat. W przedszkolu jeździłam na konkursy piosenki i różne takie. Raz się udało coś wygrać innym razem zostawały wspomnienia. W trzeciej klasie szkoły podstawowej zdecydowałam się iść na egzamin do szkoły muzycznej i... dostałam się! <3 Mimo wielu trudności, trzy lata temu szkołę muzyczną ukończyłam i jest to jeden z moich powodów do dumy. Był to naprawdę ciężki okres. Wiele nerwów, stres nie do opisania przed każdym egzaminem, jednak satysfakcja, jaka towarzyszyła mi na rozdaniu świadectw...Myślę, że ciężko będzie Wam ją sobie wyobrazić :)

Kolejną pasją, jest pisarstwo. Mam tutaj chyba największy staż, bowiem piszę od dziesięciu lat. Zaczynało się już w początkowych klasach szkoły podstawowej. Mama kupiła mi szesnasto kartkowe zeszyty. Było ich chyba piętnaście. Pewnie mi nie uwierzycie, ale w ciągu kilku miesięcy, zapełnione były różnymi opowiadaniami, począwszy od tych wręcz absurdalnych, przez średnie, aż po naprawdę pomysłowe i dobre rękopisy. Dzisiaj sięgam po nie dość często. Myślę, że warto jest czasami zatracić się w innej rzeczywistości, dać się ponieść wyobraźni i śmiać się, płakać... Ehh... Żeby nie było, nadal piszę w zeszytach, tyle, że szesnaście kartek to zdecydowanie za mało :D Kilka jest ukończonych, inne mają po pięćdziesiąt, czy nawet sto stron i wciąż są tylko częścią czegoś. Piszę dla siebie, ale niektóre moje opowiadania można przeczytać na Wattpadzie :) Gdyby ktoś miał ochotę zajrzeć, pseudonim: Nagrii_ :)

Przechodzimy wreszcie do mojej wyjątkowej pasji, jaką jest aktorstwo. Kto nie myślał o tym, aby być kiedyś aktorem/aktorką? Ja marzyłam od zawsze i... udało mi się to marzenie zrealizować <3 Tak moi drodzy. Zaczęło się już w dzieciństwie, od małych przedstawień dla rodziców. Pamiętam, że zawsze się rwałam do głównych ról (byłam dzieckiem, a jak panie odkryły, że nauczenie się dłuższego tekstu to dla mnie pikuś to ostatecznie dostawałam nie raz teksty na całą stronę, gdy inne dzieci miały kilka kwestii), później w podstawówce zaczęły się konkursy recytatorskie, chociaż tak na poważnie to pani dostrzegła moje zamiłowanie do recytowania poezji dopiero w piątej klasie podstawówki. Wiecie jak to jest. Nauczyciele dostrzegają coś, kiedy dostaniemy jakąś nagrodę czy coś. Ze mną wcale nie było inaczej. W takim świecie żyjemy. Najpierw trzeba coś osiągnąć, aby inni mogli zobaczyć, że naprawdę to kochasz... Później było kółko teatralne w gimnazjum i przyznam szczerze, że bardzo żałuję, że nie mam już możliwości grać w szkole, gdyż w liceum niby zajęcia teatralne są, ale prawda jest taka, że nauczyciel który je prowadzi powybierał sobie osoby, które uważał za kompetentne i na tyle zdolne aby mogły grać. Postanowiłam więc poszukać dla siebie czegoś innego :)

CDN (dość długie wychodzą te posty, ale chcę Wam tyle powiedzieć <3)

NAPISZCIE W KOMENTARZACH, JAKIE WY MACIE PASJE. MOŻE SĄ ONE ZWIĄZANE Z MARZENIAMI? UDAŁO WAM SIĘ JUŻ JAKIEŚ SPEŁNIĆ? :) PISZCIE!

Snapchat: Wikusia_blog
Kontakt: niezapominajkaaa@onet.pl

sobota, 20 maja 2017

Co tam u mnie, a także blogowy snap...

Długo zastanawiałam się, o czym napisać post po tak długiej przerwie. Zastanawiałam się nad tym, czy napisać Wam o pani Ł, czy może o czymś innym. Ostatecznie, o pani Ł. tylko wspomnę. Ostatnio byłam u dermatolog i przełamałam się. Weszłam i wyszłam z ogromnym uśmiechem na twarzy. Aktualnie mam spokój od plamek, pani Ł zrobiła sobie wolne, więc i ja się cieszę. Włosów nie męczę, chodzę w lokach (o włosach dodam post w poniedziałek :) ) i dobrze mi z tym.  Życie znów nabrało kolorów!
Skoro już o życiu mowa, to parę spraw. Po pierwsze chodzę na prawo jazdy. Tak moi drodzy! Jak dobrze pójdę za dwa miesiące będę kierowcą :D Póki co, na razie kończę wykłady i za tydzień zaczynam jazdy. Żeby nie było: Nigdy za kółkiem nie siedziałam :P Strzeżcie się! :D

Dzisiaj jednak nie o tym. Kochani... Z racji tego, że idą wakacje, zbliża się koniec sezonów seriali, które emitowane są w telewizji. Jedne dopiero się skończą, inne już się skończyły, z tego co wiem, na przykład "SZKOŁA" i "19+" wyemitowali ostatnie odcinki w piątek, "DRUGA SZANSA" kończy się w poniedziałek, "GLINIARZE" o ile dobrze pamiętam w czwartek, więc jak widzicie trochę tego jest. Oczywiście nie wszystkie seriale też oglądam, ponieważ nie mam za bardzo czasu. ale wiem, że niektóre finały sezonów zostały przygotowane naprawdę z ogromnym rozmachem i będą zaskakujące. Najbardziej czekam chyba na finał "GLINIARZY", który będzie miał emisję w tym tygodniu oraz "SPRAWIEDLIWI-WYDZIAŁ KRYMINALNY", który będzie 6 czerwca. Swoją droga, o ile do tego pierwszego serialu czytałam tylko opis, a poza tym cały odcinek będzie dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem, to drugi finał sobie mocno zaspoilerowałam oglądając zdjęcia, jednak mam nadzieję, że scenarzyści pomyśleli o przyszłości serialu i nie zrobią nic głupiego, choć wiem, że zostawią nas na pewno w jednej wielkiej niepewności. O finałach seriali które oglądam będzie na pewno osobny post.

NAPISZCIE MI W KOMENTARZACH, JAKIE WY OGLĄDACIE SERIALE I CZY CZEKACIE NA JAKIŚ FINAŁ SZCZEGÓLNIE :)

Chyba jednak podzielę ten post na dwa, bo komu chciałoby się czytać tak dłuuugie posty haha :D Zapraszam Was więc na drugą część, która będzie w całości dotyczyła mojej pasji :)

Swoją drogą w ostatnim czasie założyłam także blogowego snachat'a :D Mam nadzieję, że będziecie się tam pojawiać :) ZAPRASZAM SERDECZNIE: Wikusia_blog

A także, gdyby ktoś chciał się skontaktować to podaję maila: niezapominajkaaa@onet.pl